To była znakomicie zorganizowana wystawa, z przemiłymi uczestnikami i wspaniałą, bardzo ciepłą atmosferą.
PS. Łatwo nie było tam dotrzeć 😉
W planie był bezpośredni lot z Berlina (byłam wtedy na Fruit Logistica) do Brukseli, ale lotnisko w Berlinie zostało zamknięte na prawie trzy dni — całe miasto zamieniło się w jedno wielkie lodowisko.
W efekcie czekała mnie podróż trzema pociągami, oczywiście z przygodami: problemy z biletami (wszyscy chcieli się wydostać z Berlina), opóźnienia… Dopiero przed 22:00 dotarłam po samochód na lotnisko. Potem jeszcze dwie godziny jazdy w kierunku La Capelle, nocleg i w sobotę rano byłam już na miejscu.
Przyznaję — łatwo nie było. Ale właśnie to też jest jednym z uroków pracy sędziego. Podróż nie zawsze idzie po naszej myśli.



